Zamek w Niemodlinie

Zamek w Niemodlinie – front-dron

Mający ponad 700 lat Zamek Książęcy w Niemodlinie przez wiele, wiele długich lat popadał powoli w ruinę i zapomnienie, aż wreszcie w 2015 roku powrócił w posiadanie polskich właścicieli, którzy pragnąc go odnowić i przywrócić mu dawną świetność, w lipcu 2015 r. udostępnili go zwiedzającym.
Mury, podziemne tunele, lochy oraz ukryte pomieszczenia były inspiracją dla reżysera Jana Jakuba Kolskiego, który nakręcił tutaj film Jasminum.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Zamek w Niemodlinie

ładowanie mapy - proszę czekać...

Zamek w Niemodlinie: 50.641861, 17.623261
marker icon
icon-car.png Fullscreen-Logo
Zamek w Niemodlinie

Zamek ma swoich starych lokatorów – Białą Damę, figlarną Ciotkę Elżbietę, Rozpustnych Sześciu Mnichów. Okoliczni mieszkańcy wciąż przekazują sobie historie o tajemniczych mieszkańcach często pojawiających się nad zamkową kaplicą.

Legendy

Biała Dama

Dawno, dawno temu na zamku odbywało się huczne wesele. Gdy na zegarze wieży zamkowej wybiła godzina dwunasta, na cześć pary młodej oddano dwanaście wystrzałów – przyszła pora na oczepiny i noc poślubną. Panna Młoda w drodze do sypialni, upojona winem i chęcią zabawy skręciła do zamkowej kaplicy i ukryła się przed mężem w stojącej tam trumnie. Niestety biedaczka się w niej zatrzasnęła. Pomimo intensywnych poszukiwań nikt nie mógł znaleźć dziewczyny. Weselnicy odnaleźli ją dopiero następnego dnia. Martwą. Jej duch, Biała Dama, nadal krąży po zamku i przywołuje swojego najdroższego męża. Jest ona również piastunką niemodlińskiego skarbu, ktokolwiek bowiem wyciągnie rękę po własność Panów na Niemodlinie, może liczyć na jej zemstę. Zdarzało się w przeszłości, że poszukiwacze skarbów ginęli w podejrzanych okolicznościach lub ulegali dziwnym i nadprzyrodzonym wypadkom. Klątwa Białej Damy nie mija jednak wraz ze śmiercią złoczyńcy. Straszne rzeczy potrafią dziać się również w kolejnych pokoleniach. Dopóki skarb nie zostanie zwrócony, a wina odpokutowana żaden członek rodziny nie powinien czuć się bezpiecznie.

Opowieść o rozpustnych mnichach

Na zamku odbywał się bal, kiedy nadeszła wiadomość, że wojska króla potrzebują wsparcia. Wszyscy mężczyźni pojechali z odsieczą i zostawili kobiety pod okiem sześciu mnichów.

W międzyczasie nadeszła wiadomość, że wojska nie są już potrzebne i mężczyźni zawrócili. To co zobaczyli przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Zastali Mnichów bez habitów, którzy zbyt ochoczo zajęli się opieką nad pozostawionymi niewiastami. Pan zamku wpadł w szał i zrzucił wszystkich mnichów z okna. Żaden nie przeżył upadku. Teraz błąkają się po zamkowych murach.

Duch ciotki Elżbiety

Na zamku trwały przygotowania do ślubu. Państwo młodzi mieli składać przysięgę w centralnej części kaplicy, gdzie znajdowała się ruchoma część podłogi, przez którą do krypty spuszczano trumny. Dzieci wymyśliły, że kiedy przyszli małżonkowie będą sobie ślubować, wówczas uruchomią mechanizm i spuszczą ich pomiędzy groby przodków. Ciotka Elżbieta dowiedziała się o tym i psoty zrealizować się nie udało, a dzieciaki dostały lanie. – Kiedy przeszukiwaliśmy kaplicę wykrywaczem metali, urządzenie silnie reagowało przy jednej ze ścian – opowiada Bogdan Szpryngiel. – Pod tynkiem znalazłem żelazną bramę, a za nią ukrytą była trumna. Była w dobrym stanie, a kiedy ją otworzyłem, okazało się, że pochowano w niej kobietę. Najprawdopodobniej była to właśnie ciotka Elżbieta. Praschmowie chcieli ją ukarać i pochowali ją na uboczu, a ona na tym skorzystała. Jej trumna pozostała nienaruszona, a ich grobowce zostały splądrowane. Miejsce zamurowałem, żeby ciotce nie burzyć spokoju.

O tunelu pod Niemodlinem

Niejeden mieszkaniec Niemodlina zna opowiadanie o podziemnym korytarzu pod miastem. Wejście do tunelu znajduje się w podziemiach zamku. Ganek o długości ok. 360. m. przebiega pod rynkiem aż do krypty w kościele. Wyjście ukryte jest pod przesuwalną płytą jednego z grobowców. Przy wlocie do tunelu w zachodniej ścianie piwnicy zamkowej zachowany jest odcisk krwawej dłoni. Pochodzi on z czasów, kiedy to właściciel zbójnik wepchnął niewinnego więźnia do tunelu. Ten broniąc się, zostawił ślad krwawej dłoni. Nigdy tego śladu zbrodni nie usunięto, chociaż kilkakrotnie zbijano kamienną powierzchnię ściany. Dowód niewinnie przelanej krwi pojawiał się od nowa. Wkrótce morderca został ukarany. Podczas naporu ciemiężonych ludzi na zamek, zbójnik musiał uciekać przez tunel. Biegnąc, potknął się o ciało ofiary, upadł i zahaczył o słup podpierający strop. Zwały ziemi zasypały oprawcę. Wielu śmiałków próbowało przejść tunel, jednak po przebyciu niedługiego odcinka zawsze gasło światło.

Zamek w Niemodlinie

Gdzie gwiazdy świecą na Ziemi.

Dawno temu, wśród licznych stawów i bagien Puszczy Niemodlińskiej stała chatka, w której mieszkała rodzina drwala. Jedna z jego córek – Kasia wyróżniała się nieprzeciętną urodą.
Pewnego jesiennego wieczoru koza Kasi nie powróciła z pastwiska. Dziewczyna postanowiła ją odszukać i pobiegła do lasu. Na piękną Kasię zaczaił się rycerz – rozbójnik, który ją porwał. Dziewczyna głośno wzywała Anioła Stróża.
Właśnie wtedy rozległ się trzask pioruna. Rozbójnika i konia pochłonęło grzęzawisko, a Kasia ocalała dzięki dużym drewniakom, które miała na nogach. Wtedy na niebie pojawił się Anioł Stróż, który swoim skrzydłem zmiótł dwie kopy gwiazd. Spadające gwiazdy wyznaczyły bezpieczną drogę Kasi do domu.
Po drodze Kasia odnalazła swoją kozę.
W podziękowaniu za ocalenie, piękna dziewczyna wyrzeźbiła w lipowym drewnie postać Anioła Stróża. Jej ojciec wyciosał słup, a dla ochrony przed deszczem wykonał daszek ze specjalnych drewnianych desek. Wkrótce mieszkańcy leśnej osady ustawili kapliczkę przy drodze leśnej obok narzutowego głazu.
Głaz ten stoi do dzisiaj. Nie ma jednak figury z aniołem.
Jako pamiątka po tamtych wydarzeniach pozostały gwiazdy, zamienione w osobliwe grzybki. Mają one średnicę od 5 do 7 cm. Z kulistego środka promieniście rozchodzi się 7 – 10 ramion. Piękny kształt i biały kolor urzekną każdego, komu uda się je zobaczyć.

Jan Jakub Kolski o zamku

Podczas montażu filmu, odkryliśmy z Wiciem (montażystą) białą postać przemykającą za oknem, w tle sceny kręconej w gabinecie przeora Kleofasa (Adam Ferency). Dała się sfotografować. Podglądała nas. Naprawdę.
I jeszcze jedno zadziwienie. Przed wejściem do cel mnisich kazałem postawić karmniki podobne do ptasich. To w nich brat Zdrówko (Janusz Gajos) zostawiał jedzenie dla współbraciszków. Zawieszał nosidło na rozwidlonych kijach wbitych w gliniane klepisko, zabierał puste naczynia, zostawiał pod daszkami zupy i kompoty. Na dzień przed zakończeniem zdjęć kije… zakwitły. Tak, tak. Mam na to pięćdziesięciu świadków. Całą ekipę filmu. Zakwitł też płotek okalający stawek w celi brata Czeremchy (Krzysztof Pieczyński). Bez światła.
Dwudziestego ósmego dnia zdjęć, około północy poprosiłem Cydora (mojego asystenta), by towarzyszył mi w ostatniej zamkowej wyprawie. Przyświecając sobie telefonem komórkowym, zeszliśmy do podziemi. Wkrótce dotarliśmy do krypty. Stanąłem naprzeciwko grobów i najciszej jak umiałem podziękowałem duchom za opiekę.

Trochę historii

Zamek-Pałac w Niemodlinie został wybudowany przez rodzinę książęcą Bolesława I aby bronić ziem opolskich. Był wielokrotnie podbijany, burzony, palony i zdobywany przez europejskie mocarstwa.
Pierwotnie w miejscu gdzie obecnie położony jest zamek, istniała drewniana kasztelania. Na jej pozostałościach ok. 1313 r. książę Bolko I Niemodliński zbudował zamek. Zamek od 1314 r. do 1382 był rezydencją książąt niemodlińskich. W 1428 r. został zniszczony podczas wojen husyckich, a w 1552 r. doszczętnie spalony w pożarze. Jego pozostałości przejął w zastaw hrabia von Logau, a następnie odsprzedał go wraz z całym miastem Kasparowi von Pückler, który rozpoczął odbudowę zamku w latach 1581 – 1591.
Dwukrotnie był przebudowywany na rezydencję renesansową. Na początku XVII w., zamek przeszedł w ręce rodu von Promnitz. W 1610 roku zostało dobudowane czwarte skrzydło z kaplicą zamkową. Zamek został ponownie zniszczony w 1643 r. podczas wojny trzydziestoletniej. Następna przebudowa, tym razem w stylu barokowym, miała miejsce w XVIII w., kiedy właścicielem zamku został hrabia Jan II Nepomuk von Praschma. Jego rodzina władała zamkiem, aż do 1945 r.
Prawie do końca wojny zamieszkiwany był przez prawowitych właścicieli – ród von Praschma – został przez nich opuszczony przed nadejściem Armii Czerwonej. W okresie późniejszym ciągle był grabiony i plądrowany. Po II wojnie światowej był siedzibą Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, liceum i szkoły podoficerskiej. Później przez 10 lat zamek w Niemodlinie stał opuszczony, aż w 1990 r. kupił go prywatny inwestor i częściowo wyremontował. Następnie zamek przechodził z rąk do rąk, a jego przyszłość mieniła się ciemnymi barwami, aż wreszcie w 2015 r. powrócił w posiadanie polskich właścicieli.



Nikt jeszcze nie napisał komentarza

Dodaj własny

Dodaj komentarz

X
- Enter Your Location -
- or -
  • Facebook
  • Google+
  • Twitter